Szczególnym momentem wydarzenia było spotkanie z przedstawicielami rodziny Kosovezer, której członkowie zostali zamordowani w niemieckim obozie zagłady w Sobiborze. Wspomnienia rodzinne oraz rozmowy o losach bliskich przypomniały uczestnikom, że za każdą liczbą kryją się konkretni ludzie, rodziny i przerwane życiorysy.
Pan Liran Kosovezer nie tylko przybliżył tragiczne losy swojej rodziny, ale także przypomniał o ofiarach z Hrubieszowa przewiezionych do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze w czerwcu i październiku 1942 roku. W swoim wystąpieniu opisał również przedwojenny, wielokulturowy Hrubieszów – tętniące życiem miasto z gwarnymi ulicami, modlitwami w synagodze i szabatowymi spotkaniami.
Fragment przemówienia Lirana Kosovezera: „Pozwólcie, że opowiem o jednej rodzinie spośród tysięcy, bo w jej historii słyszę historię własnej. Byli mydlarzami. Na stacji niemiecki burmistrz, który ich znał, powitał ich niemal jowialnie: »Nadchodzą mydlarze« i odesłał ojca, wuja i dwie siostry z powrotem do miasteczka, ratując ich przed transportem. Potem zapytał głośno: »Ilu mamy tu mydlarzy?« I każda zrozpaczona dusza na tym peronie podniosła rękę. Rozwścieczony, kazał wszystkim wejść do transportu. Siedemnastoletni chłopiec z tej rodziny wyważył okno jadącego pociągu i szykował się do skoku. Kobiety wokół krzyczały, że wszyscy zginą. A jego matka – jego matka wypowiedziała słowa, które każdy rodzic tutaj zrozumie do głębi duszy:
»Jeśli możesz się wydostać – ratuj się. Idź.«
Wyskoczył. Przeżył. Pociąg, a w nim jego matka, pojechał dalej do Sobiboru. Z komór gazowych Sobiboru nie wrócił nikt. Głos tej matki jest powodem, dla którego dziś tu stoimy.”





